Nomadzi

Nomada – koczownik, wędrowiec, członek grupy ludzi nieposiadającej stałego miejsca zamieszkania, przemieszczającej się z miejsca na miejsce, np. w związku ze zmianami pogody lub w poszukiwaniu żywności, wody, opału albo pastwisk dla zwierząt hodowlanych. Osoba prowadząca koczowniczy, wędrowny tryb życia, także podróżująca stale lub sezonowo z powodów handlowych, kulturowych lub religijnych.


Jeden z kolegów z którymi pracuję, prowadzi projekt wymagający sporo podróżowania. Przynajmniej co drugi tydzień, musi w poniedziałek lub wtorek udać się za granicę, by powrócić w czwartek lub piątek. Dodatkowo, ów kolega nie mieszka wystarczająco blisko biura, by móc dojechać do niego i wrócić do domu w ciągu jednego dnia. Pracuje więc częściowo w domu, częściowo w biurze, częściowo w którejś z lokalizacji, do jakich udaje się gdy jest poza Polską. Nie postrzega pewnie siebie jako nomady, ale wiem, że jego projekt będzie trwał dłużej niż rok i poza paroma okresami gdy wszystko zwalnia, mój kolega pewnie nie czuje się u siebie jak w domu. Sprawdziłem to uczucie w zeszłym roku, gdy w ciągu trzech miesięcy spędziłem w moim domu nie więcej niż tydzień.

Inny mój kolega wprawdzie nie podróżuje za granicę i mieszka wystarczająco blisko by każdego dnia wrócić do domu, ale jego praca wymaga od niego dostępności w trudnych do usystematyzowania porach. W efekcie kolega czasem pojawia się w biurze w środku dnia, czasem bardzo wcześnie rano, czasem wyjeżdża do domu przed południem, by ominąć ruch, a potem jeszcze pracuje między, dajmy na to, północą a trzecią w nocy. Formalnie, również nie mogę nazwać go nomadą, ale trudno nie zauważyć, że jego codzienność nie zawiera w sobie wiele komfortu jaki niesie rutyna osiadłego życia.

W poprzedniej firmie w której byłem zatrudniony, słyszałem o zespole, który pracował z klientem zlokalizowanym w całości w Australii. Nazywano ich ponoć krecikami, bo zawsze pracowali w nocy, kontaktowali się też tylko z Australijczykami, u których z kolei w momencie kontaktu był dzień. Zastanawia mnie, czy bardziej znajdowali się tu czy tam? Gdy oni pracowali, tu cały świat spał, a tam toczyło się życie.

Żyję w mieście w którym się urodziłem. Choć nie było tak zawsze, w którymś momencie postanowiłem wrócić. Na pierwszy rzut oka, jestem bardziej osiadły niż moi koledzy, nieraz pracujący tutaj mimo tego, że ich domostwa znajdują się w zupełnie innych częściach kraju. Mimo to, ponad jedną trzecią zeszłego roku spędziłem poza domem. Przez większość dni tygodnia wychodzę z domu około siódmej rano i nie wracam wcześniej niż o siódmej wieczorem. To połowa doby. Pracuję w innym mieście niż to, w którym mieszkam. Do niedawna też regularnie, co tydzień, spędzałem jedno popołudnie w innym województwie, niż to w którym mieszkam. Nie mam przy tym pewności, że okoliczności w którymś momencie nie skłonią mnie, do przeniesienia się gdzieś indziej. Niedawno pewien mój znajomy, przeniósł się wraz z całą rodziną do Szwajcarii, po tym jak przyjął tam ofertę pracy.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, większość z nas spędzała swoje życia w jednym miejscu. Jedna praca, jeden dom, ci sami ludzie z lokalnej społeczności. Dziś nawet ci, którzy nie włóczą się z powodu pracy, jak moi koledzy czy ja, w ramach wakacji pewnie wybiorą się w jakieś miejsce, które będzie dalekie i zupełnie inne niż to, w którym mieszkają. Dlaczego nie, skoro wszystkie te dalekie i inne miejsca są dostępne? W ramach wakacji, zeszłego lata, przemierzyłem ponad 1500 kilometrów w ciągu dwóch tygodni. Ponad trzy tysiące kilometrów stąd. A zanim się tam znalazłem fizycznie, byłem tam przez długi czas myślami, poznając te miejsca i planując mój pobyt przez sieć.

Moim zdaniem, dzisiejszy świat premiuje nomadów, staram się więc myśleć o sobie w ten sposób. Nie jest to zresztą nic strasznego, byliśmy przecież nomadami na początku, gdy nie umieliśmy wykorzystać otaczających nas zasobów na tyle sprawnie, by nie wyczerpać ich po krótkim okresie w jednym miejscu. Gdy patrzę na moje otoczenie jak nomada, nabiera ono sensu. Otaczający mnie świat wymaga ode mnie, bym był gotowy na zmiany i otwarty na nowości. Jest mi w nim tym łatwiej, im mniej bagażu ze sobą niosę, im bardziej ograniczam się do tego co niezbędne. To pozwala uwolnić się od otaczającego mnie nadmiaru. Człowiek osiadły zawsze będzie się o coś martwił. Będzie się bał tego, co zmienia się wokół niego. W otaczającej nas rzeczywistości to sporo syfu do przełknięcia, coś czego chętnie uniknę.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.