De Martini

Historia zaczyna się od pewnego wytwórcy żagli z Nowego Jorku: Franka De Martini, który zaprojektował torbę widoczną powyżej.

Konstrukcja powstała z myślą o ludziach pracujących na słupach linii wysokiego napięcia. Potrzebowali pojemnej, mocnej torby, do której mogliby spakować narzędzia i materiały potrzebne im do pracy. Na słupy wspinano się za pomocą uprzęży, obejmując je rękami i nogami. Torba musiała więc znajdować się na plecach. Gdy jednak pracownik docierał na miejsce, chciał łatwo dostać się do zawartości by móc wykonać zadanie, będąc ciągle w uprzęży. Stąd wybór torby na ramię.

Torba robiona przez firmę De Martini Globe Canvas jest wykonana z bawełnianego płótna, z którego szyte są również worki żeglarskie, hamaki, namioty i inne podobne rzeczy. Jest zamykana klapą z dwoma sprzączkami. Jest też o wiele lżejsza (i tańsza) niż podobne skórzane konstrukcje. Leży dość wysoko na plecach, choć nie posiada dodatkowych pasków zabezpieczających tę pozycję. Główny pas ma mechanizm łatwej regulacji długości – tak zwane niedźwiedzie sidła.

Stopniowo torbami De Martini zainteresowali się nowojorscy kurierzy rowerowi. Cechy torby które czyniły ją użyteczną dla elektryków, ułatwiały pracę również im. Pozycja na rowerze powodowała, że najwygodniej było im przenosić potrzebne rzeczy wysoko na plecach, ale jednocześnie potrzebowali możliwości łatwego dostępu do ładunku. Interesowało ich to, by torba była jak najlżejsza, lecz odporna na ciężar i warunki pogodowe. Odporność torby na warunki pogodowe to oczywistość. Wszystko razem składało się na niezłe narzędzie do tej pracy.

W ciągu wielu lat wytwarzania swych toreb, De Martini dostarczał hurtowe ilości do ponad 50 firm kurierskich w Nowym Jorku. Dzięki temu, z czasem, ten rodzaj torby zyskał miano kurierskiej i zapoczątkował trend w projektowaniu, który doprowadził do powstania tak ekskluzywnych produktów jak torby Mission Workshop, Acronym, czy Bagjack, żeby wspomnieć tylko te najdroższe. Kurierzy, widząc że ten rodzaj torby sprawdza się w ich pracy, zaczęli tworzyć swoje własne konstrukcje w oparciu o znany wzorzec. Z czasem powstała cała grupa wytwórców związanych z tym środowiskiem, szyjących na zamówienie torby dla kurierów, przeważnie jednosobowo bądź w małych warsztatach. Niektóre funkcjonują w tym kształcie do dziś: na przykład Zo Bags z San Francisco, działający od lat osiemdziesiątych. Warsztat o tyle istotny, że stał się inspiracją dla Roba Honeycutta który stworzył markę Timbuk2. Zo Bags można kupić od wytwórcy poprzez jego konto eBay i prawdopopodobnie tylko w ten sposób. No chyba że żyje się w San Francisco. Z kolei Timbuk2, zaczynając od podobnego biznesu stało się firmą globalną, korzystającą z zakładów produkcyjnych w Azji i sprzedającą torby na całym świecie. Choć mają w swojej ofercie rzeczy nie związane w żaden sposób z kulturą kurierską, w dalszym ciągu szyją również klasyczne kurierki inspirowane torbami De Martini, będące zresztą ich flagowym produktem.

De Martini zmarł w 2000 roku, w wieku 91 lat, ale produkty jego marki można w dalszym ciągu kupić. Do końca życia uważał, że szycie toreb jest opłacalne, ale nie może równać się z szyciem żagli, które traktował jak sztukę.

Kiedy wejść głębiej w to jak taka torba funkcjonuje na rowerze, zwłaszcza w pracy kuriera rowerowego, łatwo wytłumaczyć jej użyteczność. Dla ludzi którzy stale korzystają z rowera w mieście, to idealny wybór, zwykle lepszy niż plecak. Trudniej zrozumieć to, że ten rodzaj torby stał się popularny również poza gronem regularnych użytkowników rowera. Również często używam torby kurierskiej, niezależnie od tego czy przemieszczam się na rowerze, czy w inny sposób. Jest w niej coś co do mnie trafia. Kiedyś spróbuję o tym napisać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.