Co spakować na 30000 kilometrów.

Kaja wraz z Łukaszem wybrała się w podróż z góry na dół obu Ameryk. Zaczęli od Alaski i stopniowo zmierzają w dół. Obecnie są gdzieś w Ekwadorze. Gdy skończy im się Ameryka Południowa wrócą do Polski. Cała podróż zajmie im około pół roku, z czego ponad połowę już mają za sobą. Tak się składa, że pomogłem Kai spakować się na wyjazd, razem kupiliśmy też parę rzeczy, które wzięła ze sobą. Niedawno poprosiłem ją o to by napisała mi, jak sprawuje się sprzęt. Półroczne życie z plecaka, w trakcie podróży najpierw przez zimny kraj, potem gorący, potem znów zimny to spore wyzwanie, które warto opisać. Przede wszystkim, tu znajdziecie zdjęcie spakowanych plecaków tuż przed wyruszeniem, dla porównania.

image

Oto dobytek Kaji na zdjęciu sprzed paru dni. Wszystko mieści się do plecaka o pojemności 60 litrów. Uznaliśmy, że większego plecaka nie ma sensu brać. Zachęci to do pakowania niepotrzebnych rzeczy a bagaż będzie ciężki i nieporęczny. Powiem więcej, również i ten plecak nie był w 100% pełny, ale Kaja liczyła się z koniecznością dopakowania niejasnej wtedy jeszcze ilości pamiątek, których próbka jest zresztą na zdjęciu.

Patrząc od lewej strony na górny rząd, pierwszy jest zestaw bielizny. Następnie worek przeznaczony na brudne rzeczy, obecnie z kosmetyczką w środku. Potem pozostałe dwie porcje ubrań i ocieplana kurtka. Ocieplina jest sztuczna, kurtka to model Altrostratus produkcji Jacka Wolfskina, jeśli dobrze pamiętam (produkt z poprzedniej kolekcji, obecnie nie znalazłem go już na stronie producenta). Lekka, łatwa do kompresji i spakowania, ale jak potwierdziła mi Kaja nie tak ciepła jak się spodziewaliśmy. Okazuje się, że jednak nic nie przebije prawdziwego puchu. Rząd dolny od lewej. Najpierw pamiątki, następnie wodoszczelny worek w którym jest apteczka, potem kubek i buty górskie. Dwa troczki służą do spięcia ubrań po ich zawinięciu w rulony, aby zachowały taką formę. Dla tych, którzy nie znają rolowania ubrań i dalej żyją w mrocznych wiekach składania każdego ciucha osobno, polecam spróbować. W sieci znajdziecie potrzebny instruktaż. Ilość ubrań dobraliśmy mniej więcej na dwa tygodnie, zgodnie z ideą, że zestaw na ten okres wystarczy na dowolnie długą podróż, raz na taki okres na pewno uda się zrobić pranie. Kaja mówi, że do tej pory po 124 dniach podróży prała dziesięć razy, więc statystycznie wszystko się zgadza. Staraliśmy się też dobrać ubrania tak, by było z czego złożyć dobrze grzejący wielowartwowy zestaw (baza z długim rękawem, ewentualnie na to krótki, bluza, warstwa cieplna, hardshell), którego części jednocześnie będą przydatne w cieplejszym klimacie.

image

Kaja mówi, że spakowanie plecaka trwa poniżej minuty, co znacznie ułatwia życie, biorąc pod uwagę ilość takich spakowań i rozpakowań w ciągu tych sześciu miesięcy. Jedyne rzeczy które jeszcze znajdują się w plecaku, a których nie ma na zdjęciu to para lżejszych butów – Kaja ma oprócz butów górskich jeszcze sandały i lekkie Merrell Glove (ja bym wziął same Merelle, ale Kaja się ze mną nie zgodziła i dalej uważa to za dobry wybór, więc się nie wymądrzam). Jedna z nich zawsze jest w plecaku, podczas gdy druga jest w użyciu. Na dole plecaka Kaja ma również parę drobiazgów takich jak trytytki i taśma klejąca. Trytytki to podstawa każdej podróży w której spodziewamy się wymagających warunków. Nie idę w góry a już na pewno nie jadę w góry na rowerze bez nich.

image

Plecak to Black Diamond Innova. Sprzęt, którego Kaji autentycznie zazdroszczę, bo znaleźliśmy go w dobrej cenie jak na sprzęt tej marki. Przymierzałem z obciążeniem i mogę powiedzieć, że sposób w jaki zbudowany jest jego system nośny (pas biodrowy na łożyskach pozwalających by elementy systemu poruszały się zgodnie z naszym ruchem), robi duże wrażenie. Interesujące są również skośne pasy kompresyjne połączone z obręczą z przodu plecaka, pozwalające lepiej przenieść ciężar na plecy. Jestem jedynie ciekaw w jakim stanie wróci z tej podróży bo nie jest zrobiony z cordury lecz z nylonu 210. No ale dzięki temu jest zapewne lżejszy. Przyczepiłbym się jeszcze do braku dolnego dostępu do głównej komory. Przy 60 litrowym plecaku to już jest wada. Kaja również wspomniała, że jej to przeszkadza, ale nie dyskwalifikuje.

Porządek rzeczy w plecaku jest następujący: luźne szpeje (pseudonim trytytki), pamiątki i kubek, buty górskie, worek na rzeczy do prania, kurtka, rulony ubrań, kosmetyczka. Drugie buty w górnej klapie razem z pokrowcem przeciw deszczowym na plecak. W przedniej kieszeni kurtka przeciwdeszczowa, tak aby była zawsze pod ręką. Oprócz tego wszystkiego Kaja ma jeszcze mniejszy plecak – Salomon Sky 21, w którym znajduje się śpiwór, laptop, notesy, dokumenty, woda i inne rzeczy codziennego użytku. To wprawdzie mniej moim zdaniem eleganckie rozwiązanie niż podróż z jedną sztuką bagażu, ale ze względu na etapy lotnicze i krótkie wypady z małym obciążeniem, jak najbardziej uzasadnione. Ja bym pewnie kombinował z torbą na ramię, albo nie usztywnionym plecakiem do spięcia z większym lub schowania do środka, ale tak czy inaczej ogólna kubatura bagażu, jaki Kaja musi ze sobą transportować przez okres podróży jest bardzo rozsądna.

Zapytana o zalety tej konfiguracji, Kaja wymieniła szybkość pakowania, poręczność i to, że nie wozi ze sobą niczego czego by choć raz nie użyła. Na pytanie o wady (kilka razy powtarzane), wspomniała jedynie o braku dostępu do plecaka od dołu. Wygląda więc na to, że zestaw się sprawdza. Na pewno zapytam ją o opinię jeszcze po powrocie, ale póki co wnioski są optymistyczne. Wygląda na to, że zaliczyłem pierwsze zakończone sukcesem konsultacje globtroterskie.

Śledzić dalszą podróż Kaji i Łukasza możecie na ich blogu: The Two Poles. Polecam.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.